Cytat: Witam
Inny przykład to biblionetka.pl - od wielu lat mówi się niskim poziomie czytelnictwa w Polsce, a tutaj powstało miejsce, które pokazuje, że ludzie jednak czytają książki - mało tego - piszą również recenzje i dzielą się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi przeczytanych lektur.
Mam wątpliwości, czy rzeczywiście tak jest, że ludzie czytają mniej. Z moich obserwacji (i zawodowych, i prywatnych) wynika, że poziom czytelnictwa nie jest tak niski, jak sugerowałyby biblioteczne statystyki. Po pierwsze statystyka nie nadąża za rozwijającą się ofertą biblioteczną i nie uwzględnia lub nie do końca uwzględnia usługi oferowane przez współczesne biblioteki, np. czytelnie internetowe w bibliotekach publicznych. Po drugie w coraz większym stopniu statystyka prowadzona jest automatycznie, co zasadniczo zmienia sposób liczenia osób wypożyczajacych
książki (np. kiedyś liczono osobno czytelników zarejestrowanych w kilku placówkach bibliotecznych, teraz tacy czytelnicy liczeni są pojedynczo). Po trzecie ludzie mają do dyspozycji nowe kanały dostępu do książek (lub mówiąc szerzej - do ich treści). Poza bibliotekami cyfrowymi takimi jak nasze i takimi jak choćby PBI czy Wirtualna Biblioteka Literatury Polskiej (gdzie można znaleźć sporo lektur szkolnych bez konieczności odwiedzania tradycyjnej biblioteki), czytelnicy mają do dyspozycji zasoby sieci (np. różnego rodzaju i na różnych zasadach udostępniane e-booki) i z takich możliwości korzystają. Wreszcie po czwarte ludzie kupują
książki i wymieniają się nimi poza tradycyjnym obiegiem bibliotecznym - co prawda tak było zawsze, ale teraz mogą tworzyć i korzystać z szerokiej gamy możliwości sieciowych, takich jak
księgarnie internetowe, czy serwisy w rodzaju podaj.net
Wydaje mi się, że problem bibliotek nie tkwi w tym, że ludzie czytają coraz mniej i trzeba ich do tego zachęcać, ale w tym, że biblioteki są postrzegane jako instytucje zamknięte, konserwatywne, ograniczone barierami (finansowymi, prawnymi, psychologicznymi), przeszkodami wynikającymi z sieci wzajemnych powiązań (układy urzędnicze czy, jak przypuszczam, także uczelniane) i obarczone brzemieniem negatywnych stereotypów. Trudno takie przeszkody usuwać jednocześnie i w krótkim czasie, choć stopniowo można to robic i przykłady wielu bibliotek pokazują, ze nagatywny wizerunek powoli się zmienia.
Myślę, że wiele spośród omawianych pomysłów i propozycji można by jakoś wprząc także do tradycyjnych serwisów bibliotecznych (będącym przecież elementem wizerunku biblioteki i narzędziem jej PR) - choćby linki do serwisów wymiany recenzji, fora czytelnicze czy blogi bibliotekarskie (może także czytelnicze?). Przy wielu serwisach bibliotecznych działają juz fora dyskusyjne dla czytelników, gdzie mogą oni dyskutować na temat przeczytanych książek i wymieniać się myślami. Warto propagować takie pomysły, nazywać je po imieniu i pokazywać korzyści wynikające z ich stosowania. Zawsze coś na początek .
Pozdrawiam.