Strona 1 z 1 • Znaleźliśmy 35 postów • 1

Dziecko z wadą serca - poradnik dla rodziców

Książki medyczne z czasów Ewy stawiały diagnozę dość jednoznaczną - "rokowania złe". I pewnie generalnie tak było. Rodzynków takich jak Ewa, Gwiazdeczka69, dorka87 jest bardzo mało. Spotkał je cud przeżycia, okupiony trudnym życiem. Pewnie mają jakąś rolę do spełnienia na tym świecie... Na pocieszenie - my też (może nie wszyscy, nie chcę mówić za kogoś) zadawaliśmy sobie pytanie, dlaczego żyjemy z takim obciążeniem, a inni nie. Mogą sobie pozwolić na swobodne życie, nie obawiając się każdej kałuży, deszczu, czy kichającego dziecka w pobliżu, nie drżąc codziennie rano, co spotkają po nocy itd., itp.
Ewo, trzymam za Ciebie mocno kciuki. Może jest Ci pisane dalsze życie, w szczęściu, mimo kłopotów zdrowotnych? Kto wie? Życzę Ci tego!!!
Wysłano: 18 Luty 2008, 07:50
 
Wątek: Dziecko z wadą serca - poradnik dla rodziców
Dział: "DZIECKO Z WADĄ SERCA - poradnik dla rodziców"
Postów: 89
Wyświetlono 1732

 

Neurolog

Minie troszkę czasu zanim przyzwyczaisz się i zaakceptujesz stan w którym się znalazłaś. A nie jest on przecież tragiczny. Wiem, że prosto się mówi, ale sam przez to przechodziłem. Życie płynie dalej, tak więc żyj i dbaj o swoje zdrowie :) Pamiętaj, że organizm sam się potrafi regenerować. W nas, w ciągu jednej minuty powstaje i umiera olbrzymia ilość komórek.

Nie wiem czy lubisz czytać książki medyczne, poczytaj Michała Tombaka (bestseler 2000 roku) Droga do Zdrowia. Zobaczysz, z jakich chorób ludzie wychodzą.
Wysłano: 2008-10-31, 17:20
 
Wątek: Neurolog
Dział: Neurolog
Postów: 10
Wyświetlono 787

ból przy zawale serca - ważne!

Cytat: Pani internistka powiedział, że kobiety maja inne niż meskie klasyczne objawy zawału - własnie jakies brzuszne, czasami wygladajace na odkręgosłupowe



dlatego więcej kobiet umiera, bo wtedy gdy liczą się sekundy lekarz nie umie zdiagnozować...

ponoc w niemczech robiono badania i okazało się, ze do mężczyzny karetka dojeżdża w 7 minut a do kobiety w 15 minut....przyczyna? pani odbierająca telefony nie umie przypisać objawów do choroby i nie wie czy ma szybką kretę wysłać.....jak się namyśli to jest po herbacie

temu jest winna nauka, bo w ksiazkach medycznych jest opisany tzw. "człowiek uniwersalny"....czyli mężczyzna.....nie jest to żadna złośliwość ale książki medyczne w dalszym ciągu uczą na symptomach mężczyzn, bo tylko takich brano pod uwagę przy pisaniu podręczników i na takiej populacji robiono badania, zreszta tak jest od 200 lat...

a więc jeśli mężczyna ma takie to a takie objawy pisze się, że przy ataku serca właśnie takie występują....nie bierze się pod uwagę, że kobieta ma inną gospodarkę hormonalną i może mieć inne objawy, poza tym brak badań pod tym kontem (za duże koszty)....

nie wiem czy wiecie ale jeden z leków przeciwbólowych w ogóle nie działa na kobiety (sprawdzone naukowo)
Wysłano: 2009-02-10, 00:04
 
Wątek: ból przy zawale serca - ważne!
Dział: Coś boli?
Postów: 6
Wyświetlono 862

Laryngolog

okej-nie potrzebuje juz pomocy-wybrałam sie do biblioteki naukowej i poczytałam książki medyczne, bo niestety w internecie nic FACHOWEGO nie ma. polecam tą metode dla osób które raczej zostały olane na forum.
Wysłano: 2009-03-11, 20:29
 
Wątek: Laryngolog
Dział: Laryngolog
Postów: 11
Wyświetlono 239

niskie TSH / i prośba o polecenie dobrej książki

Jak wiesz, niewydolność przysadki powoduje zaburzenia nie tylko tarczycy
nie za bardzo rozumiem, dlaczego po prostu nie pójdziesz do endokrynologa, żeby zrobić bardziej kompleksowy panel badań ?
co do książek - chyba tylko jest albo ABC, albo książki medyczne
Wysłano: Wto Kwi 07, 2009 9:01 pm
 
Wątek: niskie TSH / i prośba o polecenie dobrej książki
Dział: Badania
Postów: 1
Wyświetlono 130

Podręczniki, książki medyczne

Witam!

Mam do sprzedania sporo książek o tematyce medycznej. Rozpiętość materiału zawartego w treści książek jest szeroka toteż zainteresowanym wyśle na maila spis. Książki są z Państwowego Zakładu Wydawnictw Lekarskich.

Odbiór oczywiście możliwy w Krakowie a przy większym zamówieniu nawet dowiozę (ponieważ niektóre książki są ciężkie;-) ).

W razie pytań proszę o kontakt mailowy na bakazar@o2.pl

pozdrawiam:-)
Wysłano: Czw 17:33, 02 Paź 2008
 
Wątek: Podręczniki, książki medyczne
Dział: Collegium Medicum
Wyświetlono 117

Regulamin

A dlaczego napisałeś "w PL"? Już wcześniej Patryk Cię o to pytał, ale nie odpowiedziałeś - wtedy pytanie brzmiało czy książka ma być w księgarni w Krakowie, czy może być w Gdańsku. Teraz okazuje się, że książka musi być w Polsce, a nie może być w sprzedaży wysyłkowej. Nie wiem dlaczego nie ma być w sprzedaży wysyłkowej w USA. Jeśli ktoś chce ją kupić to może wydać kasę na transport. Z jakiego powodu uważasz, że wydawca ma obowiązek zapłacić za transport / druk w Polsce, a czytelnik nie musi?

Uważam, że państwo polskie nie ma obowiązku troszczyć się o interesy obywateli innych państw, jeśli oni sami tego nie robią.

Każdy Polak, który chce prowadzić pozarolniczą działalność gospodarczą musi tą działalność zarejestrować w urzędzie miasta, urzędzie statystycznym i urzędzie skarbowym. Proste. Ty chcesz lepiej. Ty chcesz, żeby każdy Polak musiał biegać po urzędach, a dla Ciebie należy zrobić wyjątek - AlexG (ewentualnie wszyscy autorzy) mają prowadzić działalność gospodarczą bez biegania po urzędach

To nie jest żadna działalność gospodarcza, bo to nie stanowi mojego stałego źródla dochodów. Szkoda mojego i urzędników czasu na bawienie się w firmę, która sprzeda 1 książkę na 4 lata. Wystarczy zapłacić podatek dochodowy i koniec. Poco kombinować?

Rozliczaj sprzedaż książek jako przychód. Tylko tak jak każdy obywatel, który sprzedaje książki, rękawiczki czy telewizory.


Nie rozumiem, dlaczego nie mogę poprostu wpisać tego do PIT i zapłacić te 18% czy tam 29% (co ogólnie bardziej w moim przypadku prawdopodobne, czyli zysk państwa większy).

To nie wydawaj książki u przeciętnego wydawcy. Znajomy lekarz "wydawał się" w wydawnictwie prowadzonym przez lekarza, które wydawało (w większości) książki medyczne. "Wydaj się" u kogoś kto zna się na wydawaniu książek naukowych i może on doceni Twoją książkę i zapłaci za nią jak należy. Ale to wydawca ocenia Twoją książkę i ryzyko inwestycji. Niezależnie od tego czy zna się na problemach, które poruszasz w swojej książce to on ponosi ryzyko i on ocenia czy to jest produkt odpowiedni na rynku, na którym on działa.


Ta branża ryzyka nie lubi.

Piszesz to na podstawie jakiś badań czy tak jak o tym, że "nas UE zmusiła"?

Poczytaj o polityce prowadzonej przez pewnego nowojorskiego burmistrza

Dokładnie tak jak w przypadku prac naukowych. Nikt nie określił ile masz prawo zacytować, żeby to był cytat... I w praktyce powoduje to ochronę nieefektywną, tylko jeszcze nikt nie wymyślił lepszej - bo określenie "można skopiować / przepisać 10%" byłoby bardziej patologiczne niż pomocne.

Toteż praktycznie poza 100% plagiatem ciężko cokolwiek ustalić

btw. coś nie za bardzo wiesz, co odpisać na zdanie o zbywalności praw autorskich. I nie jestem w tym zdaniu odosobniony powiem Ci. Rozmawiałem z kilkoma znajomymi prawnikami, też tak uważają, że to prawo jest zbywalne.
Wysłano: Pn 19 sty, 2009 02:16
 
Wątek: Regulamin
Dział: Regulamin
Postów: 121
Wyświetlono 10070

Regulamin

Cytat:Nie - prawa autorskie powinny być chronione wówczas, gdy szkoda autora/wydawcy jest realna i rzeczywista. A jaka jest ta szkoda, gdy oni w PL tej książki nie sprzedają? Biorąc pod uwage koszta przesyłki, 99% potencjalnych nabywców nie kupi oryginału na amazonie itp.


A dlaczego napisałeś "w PL"? Już wcześniej Patryk Cię o to pytał, ale nie odpowiedziałeś - wtedy pytanie brzmiało czy książka ma być w księgarni w Krakowie, czy może być w Gdańsku. Teraz okazuje się, że książka musi być w Polsce, a nie może być w sprzedaży wysyłkowej. Nie wiem dlaczego nie ma być w sprzedaży wysyłkowej w USA. Jeśli ktoś chce ją kupić to może wydać kasę na transport. Z jakiego powodu uważasz, że wydawca ma obowiązek zapłacić za transport / druk w Polsce, a czytelnik nie musi?

Cytat:Raczej nie widze powodu zakładania firmy np. tylko poto, żeby rozprowadzić 10000 szt. ksiązki, jaką mnie obdarował wydawca. Kolejna luka w prawie... Nie rozumiem, dlaczego nie mogę poprostu sprzedawać książki księgarniom/hurtowniom i rozliczyć to jako przychodu.


Cytat:Skoro ja mam to finansować, to poco mi wydawca? Własnym sumptem zrobię to taniej, tylko niech nikt nie wymaga ode mnie tego głupiego nr regon, bo poco on jest?


Każdy Polak, który chce prowadzić pozarolniczą działalność gospodarczą musi tą działalność zarejestrować w urzędzie miasta, urzędzie statystycznym i urzędzie skarbowym. Proste. Ty chcesz lepiej. Ty chcesz, żeby każdy Polak musiał biegać po urzędach, a dla Ciebie należy zrobić wyjątek - AlexG (ewentualnie wszyscy autorzy) mają prowadzić działalność gospodarczą bez biegania po urzędach

Rozliczaj sprzedaż książek jako przychód. Tylko tak jak każdy obywatel, który sprzedaje książki, rękawiczki czy telewizory.

Cytat:Ple, ple, ple...


"Ple, ple, ple" - możesz to rozwinąć, chyba nie nawykłem do takich argumentów...

Cytat:WIesz, przeciętny wydawca tak się zna na tym, o czym piszę, jak ja na informatyce


To nie wydawaj książki u przeciętnego wydawcy. Znajomy lekarz "wydawał się" w wydawnictwie prowadzonym przez lekarza, które wydawało (w większości) książki medyczne. "Wydaj się" u kogoś kto zna się na wydawaniu książek naukowych i może on doceni Twoją książkę i zapłaci za nią jak należy. Ale to wydawca ocenia Twoją książkę i ryzyko inwestycji. Niezależnie od tego czy zna się na problemach, które poruszasz w swojej książce to on ponosi ryzyko i on ocenia czy to jest produkt odpowiedni na rynku, na którym on działa.

Cytat:To nie jest istotne w temacie. Ustawodawca nie określił ile można kopiować, czyli w praktyce powoduje to ochronę nieefektywną, uznaniową


Dokładnie tak jak w przypadku prac naukowych. Nikt nie określił ile masz prawo zacytować, żeby to był cytat... I w praktyce powoduje to ochronę nieefektywną, tylko jeszcze nikt nie wymyślił lepszej - bo określenie "można skopiować / przepisać 10%" byłoby bardziej patologiczne niż pomocne.

Cytat:Tylko klasycznie demoralizuje to ludzi, bo jeżdżą nagminnie szybciej, a skoro "nic im za to" to popełniają coraz to bardziej niebezpieczne wykroczenia...


Piszesz to na podstawie jakiś badań czy tak jak o tym, że "nas UE zmusiła"?
Wysłano: Pn 19 sty, 2009 02:02
 
Wątek: Regulamin
Dział: Regulamin
Postów: 121
Wyświetlono 10070

Jaka ksiazka do Ratownictwa medycznego?!

Cytat: Witam. Pewnie do złego działu dałem ale trudno. Mam pytanie. Mam kolege z roku (ratownictwo medyczne) pracujacego w strazy pozarnej, robi razem ze mna studia. jego jednosta zafunduje mu ksiazki wlasnie dotyczace ratownictwa. kolega nir wie co ma wybrac a ja sam tez sie nie orientuje. szukamy czegos uniwersalengo, ratownictwo medyczne, pierwsza pomoc, farmakologia i cos ze straza. czy jest moze taka literatura ? zeby wszytko bylo w jednej ksiazce (wiem ze to niemozliwe ale moze cos takiego jest). Prosze o kontakt a dokładnie "zapodanie" jakims fachowym tytulem

Pozdro!



trochę się dziwię
jesteście z kolegą na studiach
i nie wiecie jakie książki są wam potrzebne?
i wszystko chcielibyście mieć w jednej książce?

zdradźcie mi:
to gdzie jest taka uczelinia
że na jednej książce można zrobić licencjat?
Wysłano: Nie Lis 12, 2006 20:13:23
 
Wątek: Jaka ksiazka do Ratownictwa medycznego?!
Dział: --::SZKOŁY O KIERUNKU RATOWNICZYM::-- (new)
Postów: 41
Wyświetlono 15320

Książki o tematyce medycznej

Jeśli chodzi o thrillery medyczne to najlepszymi autorami są wymienieni już Robin Cook, Tess Gerritsen oraz Michael Palmer.
Z tego co zauważyłam, Cook robi najściślejsze medyczne opisy. Posiadam "Marker", "Oznaki życia", "Wstrząs" oraz "Mózg" i wszystkie pochłonęłam

Michael Palmer też jest dobry, ale najbardziej podobały mi się jego dwie książki - "Przebłyski pamięci" oraz najnowsza "Piąta fiolka".

Tess Gerritsen poznałam najmniej, ale zahaczyłam o "Grawitacje" oraz "Chirurga" i jak najbardziej polecam :smt002
Wysłano: Sob 16:23, 02 Sie 2008
 
Wątek: Książki o tematyce medycznej
Dział: Medycyna
Postów: 7
Wyświetlono 453

Państwowy egzamin RM

Hi:)

Nie kłócie się , nie czytałam od poczatku co i jak gdzie ale każdy ma swoją"ideologie" więc czasem lepiej odpuścić
Po dzisiejszym egzamie jakoś sama nie wiem co myśleć ,może temu że czuje że nie wyrzyłam na kartce wszystkiego co bym chciała pokazać że moge ,że umiem i co najważniejsze że chce zrobić.
Lepiej zdawało by się (jeśli chodzi o mnie) przed komisją ,ale bez pisania , mówiąc, odpowiadając na pytania pokazując coś.
Z innej strony jeśli na to popatrzeć od takich rzeczy sa szkoły , studia i szkolenia dla ratowników.Masło maślane .
.,ale prawda jest tez taka że (tak jak gdzieś tu przelotem przeczytałam) jesli ktoś jest dobrze przygotowany to zda to i napisze ten badziew bo przecież pisząc tez trzeba logicznie myśleć - są osoby które swoje wykute regułki potrafią stosować także i w praktyce.
Ja się staram ,lubie dochodzić czegoś głebiej.Zresztą ktoś musiał napisać książki medyczne by ktoś inny później stosował je w życiu -jedno z drugim się łonczy -lecz w którym punkcie jest złoty środek trudno zgadnąć )
Można gdybać-jedno jest pewne , EGZAMINY JUŻ ZA NAMI ! Ja IDĘ W KIMONKO .
P>S )myśle i mam nadzieje że wszystkim udało się to zdać.
No a kto wie może za rok egzamin znów bedzie wyglądał inaczej;) pozdrawiam wszytskich Rad medów )
Wysłano: Pią Cze 22, 2007 00:09:14
 
Wątek: Państwowy egzamin RM
Dział: --::SZKOŁY O KIERUNKU RATOWNICZYM::-- (new)
Postów: 1466
Wyświetlono 288105

Ratownictwo Taktyczne

Cytat: Czesc w/w tematyki tj. rozbierania ze sprzetu policjanta AT i prewencji porusza ksiązka "Ewakuacja i transport rannego poszkodowanego" podręcznik pod redakcją Lilianny Styki. Cześć z autorów na bierząco współpracuje z policjantami z pionu AT.
Książka zawiera też krótką charakterystykę poszczegolnych stref i wogule "zjawiska" medycyny taktycznej.

Jesli chodzi już o rozbieranie ze ubioru pirotechników i AT. Policjantów tego pionu pełniących rolę paramedyków/ lub stanowiacych zabezpiecznie medyczne uczy sie, że cywilnemu zespołowi ratowniczemu poszkodowanego przekazujemy już rozebranego z w/w ubioru (o ile jest taka możliwośc).

Mam prośbę może cie podesłać mi dokładny numer i tytuł tego artykułu. A jesli ktoś ma do niego linka to juz wogule było by super:)



W tej książce jest to po krótce opisane ale ciężko się nauczyć czegoś tylko z książki trzeba mieć możliwość przećwiczenia tego w różnych sytuacjach, pozatym różnorodność posiadanego sprzętu przez operatorów takich jednostek jest bardzo duża i nie zawsze będziemy umieli zdjąć daną kamizelkę taktyczną czy chełm.

A w kwesti tego że poszkodowanego powinno się przekazać rozebranego to nie zawsze jest taka możliwość , może być sytuacja że jest wielu poszkodowanych w zdarzeniu i nawet osoba która jest paramedykiem jest ranna oczywiście każdy operator ma umiejętności na poziomie rozebrania członka zespołu.
Wysłano: Pon Mar 16, 2009 09:27:01
 
Wątek: Ratownictwo Taktyczne
Dział: --::RATOWNICTWO SPECJALISTYCZNE::-- (new)
Postów: 83
Wyświetlono 6101

Ulubione książki

Ja kocham czytać i czyatam wszystko co na drzewo nie ucieka
Moje ulubione książki/autorzy:
- Pratchett - mój najulubieńszy pisarz, czytałam całą serię o Świecie Dysku oraz te nie-dyskowe książki,
- Sapkowski - uwielbiam serię o Wiedźminie,
- Ziemiański - "Achaja" (super książka) i zbiory opowiadań,
- Pilipiuk - cykl o Wędrowyczu i cykl o wampirzycy Monice,
- Orson Scott Card (wszystko),
- Frank Herbert - "Diuna",
- Tolkien - "Władca Pierścieni",
- Andre Norton (wszystko),
- Ursula K. Le Guin (wszystko),
- Lian Hearn (opowieści rodu Otorii - polecam),
- Robin Cook (thrillery medyczne),
- Chmielewska (większość książek, bo niektóre są nudne),
- Romanse historyczne - "Dewajtis", "Między ustami, a brzegiem pucharu", "Duma i Uprzedzenie" (uwielbiam),
- Trylogia Sienkiewicza (wiem, że większość osób nie może przeczytać nawet 2 rozdziałów, ale ja to czyatałam z zapartym tchem )

Jest jedna książka, której nie dałam rady przeczytać, a mianowicie "Ferdydurke" Gombrowicza. Wiem, że ona jest genialna, ale dla mnie chyba za bardzo
Wysłano: Wto 15:17, 15 Sty 2008
 
Wątek: Ulubione książki
Dział: Entertainment
Postów: 201
Wyświetlono 4431

czy ktoś wie czy ta książka jest dobra do nauki pierwszej p

Hm za tą cenę to chyba warto brać... Książki, które kupowałam na studiach zaczynały się od ok 50 zł... Jakbyś kiedyś kupował coś droższego, to mogę ci polecić to, z czego sama się uczyłam:
Wytyczne Resuscytacji (niestety nie pamiętam wyd., było to chyba Górnicki Wydawnictwo Medyczne,). To w sumie są wytyczne 2005, ale opracowane w lżejszej, bardziej przystępnej wersji dla studenta, niż te wydane przez PRR - tak moim zdaniem. Mi całkiem przyjemnie się z tego uczyło
Tegoż samego wydawnictwa książka "Ratownik medyczny", z tym, że zanim ją kupisz, sprawdź, czy jest już nowa wersja (ja nie zauważyłam i kupiłam z 2003r., więc rozdziały dotyczące RKO są jeszcze wg starych wytycznych... ale reszta ok, raczej nic się nie zmieniło w prowadzeniu wentylacji czy odbieraniu porodu )
No i jeszcze jedna, ale to już z tych droższych (jakieś 70 zł chyba za nią dałam) to Basic Trauma Life Support z wyd. Medycyna Praktyczna; czyli w skrócie mówiąc, jak postępować z ofiarami urazów w opiece przedszpitalnej. Moim zdaniem naprawdę warta swojej ceny.

No ale oczywiście te książki tylko dla RM, tu napisałam, bo może się komuś przydać... a dla laików coś lżejszego mogę poszukać
Wysłano: Czw Wrz 18, 2008 12:25:43
 
Wątek: czy ktoś wie czy ta książka jest dobra do nauki pierwszej p
Dział: --::PIERWSZA POMOC UDZIELANA PRZEZ LAIKÓW::-- (new)
Postów: 8
Wyświetlono 2673

Przywitaj się.

Cześć, House'a zacząłem oglądać od kiedy idzie na TVP 2. House MD to oczywiście mój ulubiony serial i chyba pod wpływem tego serialu zastanawiam się czy w przyszłości studiować medycynę. W serialu najbardziej podoba mi się postać Gregore'a House'a oraz choroby,które leczy. A dokładnie jego geniusz, cynizm to jak odnosi się do ludzi i jego specyficzny rodzaj humoru oraz jego mimika twarzy. Mam manie na punkcie tego serialu. Nawet zaczynam się zachowywać jak House. W przyszłości, jak już napisałem chcę być lekarzem (chyba neurologiem i jeszcze jakieś specjalizacje); a jak nie lekarzem to antropologiem. Medycynę bardziej lubię jako naukę niż chęć pomagania ludziom. Szkoda, że normalnie w szpitalu takie ciekawe przypadki medyczne jakie są w Housie zdarzają się rzadko. W medycynie pociąga mnie też być takim Housem, chociaż gdybym tak się zachowywał w przyszłości jako lekarz pewnie by mnie od razu wylali.
Interesuje się medycyną, antropologią, historią, geografią. Lubie od czasu do czasu posłuchać muzyki. Oprócz wymienionych zainteresowań i oglądania House'a MD lubie czytać książki, szczególnie podróżniczo-przygodowe.
Oprócz Housa oglądam CSI:Las Vegas(najlepsze ze wszystkich CSI) i czasami Lost i Pitbull.
Pozdrawiam wszystkich Housomaniaków.
Wysłano: Pią 14:41, 13 Cze 2008
 
Wątek: Przywitaj się.
Dział: O nas
Postów: 615
Wyświetlono 9867

Uniwersytet medyczny POZNAŃ rekrutacja 2008

Cytat: Witam przyszłych Ratowników Medycznych
Chcę wam powiedzieć jak to jest w obu szkołach (chodzi mi o UM Poznań i szkoła policealna) ogólnie mówiąc zawodu najlepiej nauczy was szkoła policealna w poznaniu WCEM niż UM! Możecie mi wierzyć lub nie ale wiem to z doświadczenia. Jakiś czas temu skończyłem szkołę policealna w innym mieście niż Poznań a obecnie studiuję Ratownictwo Medyczne na UM. I powiem tak gdyby nie to że pracuje w pogotowiu to moja wiedzą związana z Ratownictwem bardzo by się cofnęła. Ale wybór należy do was
Życzę powodzenia gdziekolwiek się wybierzecie!!



Archi przestań tak wybrzydzać na UM Poznań. To że Ty się niczego nie nauczyłeś nowego to nie znaczy że uczelnia jest do dupy. Fakt na pierwszytm roku nie ma zbyt wiele przedmiotow ściśle związanych z ratownictwem, ale to nie stoi na przeszkodzie żeby samemu się dokształcić. Jeśli ktoś siedzi na dupie i czeka aż ktoś mu wszystko powie to ma problem. Moja rada: brać książki w łapska i czytać ile wlezie, następnie zapisać się do jednego z kół naukowych i ćwiczyć na ich sprzęcie. Amen & pozdro
Wysłano: Sro Lip 23, 2008 20:52:38
 
Wątek: Uniwersytet medyczny POZNAŃ rekrutacja 2008
Dział: --::SZKOŁY O KIERUNKU RATOWNICZYM::-- (new)
Postów: 47
Wyświetlono 8398

Karmienie pozajelitowe u umierającego na nowotwór.

Lukas.. Ja Cię proszę, Ty się chłopie więcej nie ośmieszaj Nie składaj literek tylko dobrze przeczytaj to co napisałam post wyżej. Podkreśliłam z trzy razy, że nie kwestionuję wskazań medycznych, tylko wskazuję aspekt psychologiczny. W sumie zacząłeś dobrze krążyć, gdzieś Ci dzwoni, tylko masz problem, bo nie bardzo wiesz w którym kościele. W ogóle Twój elaborat jest tragiczny. Lekarzem może jesteś dobrym, ale psychologiem marnym, a wręcz beznadziejnym. Niestety fakt jest taki, że lekarz powinien być także dobrym psychologiem Ja Ci napisałam, jak Cię widzę, jak odbieram, a Ty mi wyskakujesz, że w leczeniu liczą się książki etc. Chłopie.. ja Ci napisałam jakie jest moje zdanie o Tobie, a Ty bezsensownie coś tam skrobiesz, bez ładu i składu. To było wyrażenie mojej opinii o Tobie, mógłbyś się z nią zgodzić bądź nie, a nie opisywać mi kim jest człowiek w medycynie a czym są leki i sprzęty medyczne I tak już na zakończenie całej tej dyskusji, to nigdy nie zrozumie i nawet nie będę się starała zrozumieć systemu służby zdrowia. Człowiek, który całe życie ciężko pracuje, opłaca składki, w chwilach choroby jest pozostawiony sam sobie, bo szpital nie będzie się zadłużał, bo ktoś ma takie widzimisię.. I nawet nie próbuj ze mna polemizować na ten temat, bo przestanę być miła dla Ciebie i pokuszę się o napisanie dla Ciebie takiego "przypadku medycznego", że będziesz tydzień myślał i nic nie wymyślisz, a Tym samym udowodnie Cie, że myślenie nie boli. Więcej się nie pogrążaj w swoich wypowiedziach, bo jak sam stwierdziłeś nieźle się maskuję a tak naprawde -brak mi czasu na jałowe dyskusje. Pozdrawiam Cię gorąco, życze miłego tygodnia
Wysłano: Sro Lis 07, 2007 20:39:55
 
Wątek: Karmienie pozajelitowe u umierającego na nowotwór.
Dział: --::Na każdy temat::--
Postów: 22
Wyświetlono 4820

Diagnoza godna House'a

Witam wszystkich! Wcześniej nie udzielałem się na forum jednak często je czytam:). Chciał bym zadać wam to pytanie, gdyż zagadka jest godna Housa! Może ktoś będzie potrafił mi pomóc?

Mój przypadek jest bardzo ciekawy (chce ktoś temat na prace doktorancką?). Byłem diagnozowany w: oddział reumatologiczny w szczecinie, neurologia oraz neurologia w szpitalu MSWiA w Warszawie. Nad postawieniem diagnozy głowią się najlepsi polscy profesorowie. Skutków brak. Objawy są nie typowe, a raczej nie typowy jest brak objawów. Moje zdolności fizyczne w żaden sposób nie są ograniczone. Wszelkie badania neurologiczne nie wykazują jakichkolwiek patologii. Jednak Wciąż pozostają te podwyższone CPK. Dochodzą do tego podwyższone enzymy wątrobowe ALT i ASP oraz co ciekawe czterokrotnie przekroczony poziom mioglobiny (hemoglobina w normie!!!). Oto jedyne objawy. Miałem dwukrotnie wykonywaną biopsję. Nie potwierdzono choroby Beckera jednak w próbkach widać delikatne zacieki. Dwukrotne EMG wykonywane w półrocznym odstępie wykazuje bardzo lekkie szmery w stanie wysiłkowym. Mam 20 lat. NIGDY nie brałem sterydów, kreatyny, innych suplementów, ani nawet miękkich narkotyków. Nie uprawiam sportów. Badania: kolonoskopia, gastroskopia, tomografia płuc, badanie metodą Holtera nic nie wykazują- wszystko w normie. Półroczna terapia sterydowa (wlewy Solmedrolu co 4 tygodnie, 12 mg Calcortu dziennie) nie przyniosła ŻADNEGO efektu. W tej chwili wszyscy rozkładają ręce. Aha, badanie na yarsinię też wyszło negatywnie.

Mam dość poważne pytanie, gdyż sam zająłem się diagnozowanie własnego przypadku (nie, nie Internet- książki medyczne ;p). Mam pewną teorię która jednak wymaga potwierdzenia. Doszedłem do wniosku, że jedyne co łączy wątrobę i mięśnie jest krew. Zastanawiałem się nad zatruciem metalami ciężkimi. Trzeba zaznaczyć że wszyscy lekarze brali pod uwagę jedynie czynniki autoagresywne lub genetyczne. Nikt nie pomyślał o środowiskowych i metabolicznych. Jednak z metali ciężkich zacząłem dokładniej przyglądać się żelazu. W tej chwili przypuszczam że moja choroba może być metaboliczna. Jeżeli organizm źle prowadzi gospodarkę żelazem, wszystko pasuje. Podwyższona mioglobina. Produkt wątroby. Dlaczego jest jej więcej? Czy organizm nie produkuje więcej czegoś jeśli jest go za mało lub to co produkuje jest uszkodzone? Jeśli jest to prawda mimo zwiększonej ilości mioglobiny mięśnie pozostają niedotlenione, ulegają uszkodzeniom na poziomie komórkowym i wytwarzane jest CPK. A wątrobę jak dotąd wszyscy ignorowali! Ale cóż, onkolog szuka raka! Enzymy wątrobowe tylko to potwierdzają. Idę na dniach na wyniki żelaza. Wszystko powinno się wyjaśnić. Mój lekarz rodzinny (przeziębiłem się- zwykła wizyta i zadane pytanie) potwierdził iż istnieją choroby działające w ten sposób. Czy uważacie że może tak być? Bym był wdzięczny za odpowiedź i inne propozycje diagnozy.

Przepraszam że się tak rozpisałem. Pozdrawiam serdecznie!
Wysłano: Czw 23:09, 02 Paź 2008
 
Wątek: Diagnoza godna House'a
Dział: Medycyna
Postów: 12
Wyświetlono 1287

Ulubione książki

Nienawidzę lektur. Głownie czytam fantastykę, jestem po Potterze, teraz czytam "Księżyc w nowiu" i 2 częcś Eragona - Najstarszego. Książki biograficzne nawet fajne - Jim Morrinson, Kurt Cobain... Thrillery medyczne - Robin Cook. Czasem jakieś przypadkowe historyczne, ale to rzadko. Książkami w sumie zainteresowałam się dopiero pół roku temu, wcześniej tylko jak młodszabyółam to pottera męczyłam.
Wysłano: Sob 20:25, 25 Kwi 2009
 
Wątek: Ulubione książki
Dział: Entertainment
Postów: 201
Wyświetlono 4431

Szukam nowego leku antydepresanta na fobię społeczną

Oprócz do pracy nie wychodzę w ogóle z domu i nie mam wielu znajomych (a z tymi których mam spotykam się rzadko) - co gorsza z własnego wyboru - nie przyszedłem się tu użalać nad sobą, bo każdy z Was ma podobny problem, mam ochotę skończyć ale nie ze sobą ze swoją fobią "znudziła mnie" ta fobia bo to jest jak kalectwo, nie da się z tym normalnie żyć.
Zażywam od pół roku Coaxil - pomógł mi na depresję, na fobię mniej.
I teraz tak - zaznaczę że w temacie leków jestem dość dobrze zorientowany, medycyna naturalna i konwencjonalna jest moim hobby.
Znam wszystkie ulotki, nazwy itp.
Chodzi mi o Wasze doświadczenia, nie o suche informacje które mogę sobie znaleźć w internecie.
Myślę by zakończyć leczenie coaxilem i zacząć z innym specyfikiem - silniejszym.
Przejrzałem internet oraz książki medyczne w tym celu, zauważyłem że ciekawymi specyfikami są: sertralina (asentra, zoloft) oraz Trazodon (trittico).
Jako, że pierwsze spotkanie z amitryptyliną i fluoksetyną skończyło się nadciśnieniem, porzuciłem te specyfiki i wówczas zdecydowałem się na coaxil.
Mój lekarz powiedział mi że po pół roku powinienem zmienić antydepresant skoro poprawa jest nikła, ale wstrzymałem się z tym, twierdząc że najpierw chcę popytać zanim zacznę testować kolejny antydepresant wśród osób zorientowanych.

Już piszę czego mi potrzeba.
Jestem piekielnie nerwowy, przy ludziach zapadam się pod ziemię, dominuje u mnie strach a nie depresja, nie mam myśli samobójczych raczej, a jedynie całkowity brak motywacji by coś robić i paraliżuje mnie strach przed ludźmi.
Potrzebny mi lek przeciwdepresyjny który będzie mnie uspokajał jednocześnie, wiele osób narzeka że antydepresanty "odrealniają" ich, ale mi tego właśnie potrzeba - odrealnienia. Lek musi poprostu mnie zmieniać - bo normalnie jestem nie do życia - nie odzywam się w towarzystwie ludzi zwłaszcza paradoksalnie tych których znam dłużej.
Nie mam dołów na zasadze: "do niczego się nie nadaję" ani nie mam napadów złości, jedyne co mnie dręczy to ogromny paraliżujący mnie lęk, utrudniający mi w ogóle egzystowanie wśród ludzi, ograniczam kontakty do tych które są niezbędne - ale mam tego dość i chcę to zmienić, sam sobie nie poradzę.
Wobec tego proszę o pomoc w dobraniu antydepresanta, biorę również kropelki do nosa - oxymetazolinę - regularnie - nie jest to bez znaczenia, gdyż moim zdaniem nagłe skoki ciśnienia które miałem po fluoksetynie mogły być związane właśnie z interakcją tych dwóch substancji, czułem się okropnie pobudzony .
Oxymetazolina zwiększa napewno ciśnienie, w ulotce nic nie pisze o interakcjach z SSRI, ale kto wie...
A więc tak - biorę pod uwagę: trazodon czyli trittico i sertralinę ewentualnie wenlafaksynę, który z tych specyfików na moje dolegliwości będzie najodpowiedniejszy?
Wysłano: Wto 23:46, 16 Gru 2008
 
Wątek: Szukam nowego leku antydepresanta na fobię społeczną
Dział: Leki; leczenie; inne skuteczne metody leczenia fobii społecznej; zioła
Postów: 2
Wyświetlono 366

5x14 - "The Greater Good"

Rzadko krytykuję serial , ale powiem szczerze : oczekiwałam czegoś więcej po 100 odcinku.
Obejrzałam wczoraj - doszłam do wniosku , że wstrzymam się z komentarzem dopóki nie pojawią się napisy. Obejrzałam dzisiaj i wielkiej różnicy nie widzę.
Nie wiem dlaczego scenarzyści wybrali najnudniejszy z możliwych shippów - Fourteen - jako przewodni w 5 sezonie.
Pierwszą część śmiało można nazwać Thirteen MD , a drugą Fourteen MD.
Sama postać "13" nie jest zła. Lubiłam ją (tę jej tajemniczość z 4 sezonu) , ale od kiedy zaczęła zajmować większość czasu odcinkowego , to marzę , żeby na koniec tego sezonu ją uśmiercili.
Foreman to jedyny bohater do którego nigdy się nie przekonam. Nie wzbudza żadnych emocji. Poza tym w Fourteenie nie widzę żadnej chemii , nic interesującego.
Zdecydowanie chętniej oglądałabym Wuddy czy nawet Hamerona albo Hirteena

Wracając do odcinka...Wilson nadal nie może pogodzić się ze śmiercią Amber. Chyba od 10 odcinków nie poruszali tej kwestii , więc myślałam , że to sprawa zamknięta. A jednak... po prawie roku zmył kubek , ale książki na stole (scena z końca odcinka) zostały nietknięte.
Zainteresowało mnie zainteresowanie House'a Fourteenem. On serio się przejmuje tym , co dzieje się z 13. Tylko okazuje to na swój sposób.
Cuddy zachowywała się dziwnie. Windy , kradzież laski , sznurek. To do niej nie pasuje
W Taubie obudziły się ojcowskie instynkty. Ciekawa jestem jak rozegrają tę sprawę , ale raczej wątpię w to , że wepchną kolejne dziecko do serialu.
O...o przypadku bym zapomniała. Już od dawna przypadki medyczne nie wzbudziły we mnie jakichś większych emocji i ten stan pozostaje bez zmian. Denerwowało mnie jak się ta babeczka po głowie drapała...aż się dodrapała tam , gdzie nie trzeba

Ogólnie odcinek 5/10.

Z niecierpliwością czekam na następny , bo w ostatnich dwóch sezonach odcinki nr. 15 to było , to co tygryski lubią najbardziej Ciekawe czy ten stan rzeczy się utrzyma w 5 sezonie ?
Wysłano: Śro 15:50, 04 Lut 2009
 
Wątek: 5x14 - "The Greater Good"
Dział: Sezon 5
Postów: 84
Wyświetlono 6924

Karmienie pozajelitowe u umierającego na nowotwór.

Cytat: Nie unoś się. Idź na onkologię, na wolontariat i zobacz jak umierają ludzie. Często w bólu, cierpieniu, czasami opuszczeni przez bliskich. W wielu przypadkach nie ma to nic wspólnego z godnością. Taka jest po prostu śmierć.



A Ty umiesz pisać ze zrozumieniem, ze mnie pouczasz ?? O kim to swiadczy, że ludzie umierają w bólu, cierpieniu i wielu przypadkach nie ma to nic wspólnego z godnością ? Tak to jest, jak brak lekarzowi analogicznego myślenia i wali schematami. Znasz takie pojęcie jak odruch ludzki, czy tylko jedziesz tak jak w książkach piszą ? Może czasami warto podać większą dawkę morfiny, żeby umierający mniej cierpiał na sam koniec.. Czyżby w szkole Tobie myśleć nie kazano ?... Pragnę zauważyć iż nie polemizowałam na temat właściwości tudzież wskazań medycznych do karmienia pozajelitowego, tylko ukazałam swoje zniesmaczenie głupim tłumaczeniem, iż pacent umiera, wiec się nie kwalifikuje i odniosłam to nie do srticte medycyny a raczej psychologii. W karcie praw pacjenta jest słuszny zapis odnośnie również żywienia, wiec tłumaczenie, że jest to bardzo droga metoda jakoś mnie nie przekonuje. Po za tym... nie napisałam postu wyżej jednym tchem. I tak jeszcze na marginesie.. Skąd niby wiesz czy ja mam zielone pojęcie na temat leczenia paliatywnego ? Nie wskazywałam tu przesłanek medycznych o łagodzeniu bólu tylko o przesłankach czysto ludzkich.. O uczuciach, które wypływaja z serca ludzkiego, o osobach, które pochylają czoło nad umierającymi.. Sugeruję udać na do RSO w Szczecinie i zobaczyć jak lekarze traktuja umierających na nowotwory. Polecam, zobaczysz, że myślenie nie boli.. Lekarz też musi mieć uczucia, bo w innym wypadku staje się nieczułą maszyną, która wyżej s.a, niż d..e ma. Regułki medyczne zachowaj dla siebie, teorią też Ci moge tutaj zabłysnąć.. I podkreślam Lukas, żeby było jasne. Nie dążę do pokazania, iż mam racje w czysto teoretycznym znaczeniu medycznym, ale do godności i poszanowania człowieka u schyłku jego życia i nie odnośnie tylko żywienia pozajelitowego ale ogólnie o traktowaniu pacjentów.. Ja odebrałam Cię jednoznacznie.. liczy się to co podają książki, dane, statystki, algorytmy, a człowiek jest tylko narzędziem dla Twojej pracy.. Pozdrawiam Cię Lukas gorąco..
Wysłano: Pon Paź 29, 2007 15:43:24
 
Wątek: Karmienie pozajelitowe u umierającego na nowotwór.
Dział: --::Na każdy temat::--
Postów: 22
Wyświetlono 4820

czy ktoś wie czy ta książka jest dobra do nauki pierwszej p

Cytat: Hehe..Nie nie miałm tej książki na myśli.. dobrze wiem jak ta książka wygląda i co sie w niej znajduje bo sama z niej korzystam .



Nie no, widzisz, trochę sie zdziwiłam... bo Twój opis tej książki to było żywcem to, co na stronie o niej pisali, tytuł się zgadza i wydawnictwo...

No i powtarzam, AMBER to nie jest wydawnictwo medyczne Raczej Ludluma wydaje

Pozdrawiam
Wysłano: Czw Wrz 18, 2008 19:39:33
 
Wątek: czy ktoś wie czy ta książka jest dobra do nauki pierwszej p
Dział: --::PIERWSZA POMOC UDZIELANA PRZEZ LAIKÓW::-- (new)
Postów: 8
Wyświetlono 2673

Szukam książki

Witam

Poszukuję dosyć pilnie książki:

Ratownictwo medyczne w Polsce - ustawa o państwowym ratownictwie medycznym. Autorzy: Juliusz Jakubaszko, Andrzej Ryś.

Jeżeli ktoś ma do odsprzedaży używaną, to mogę odkupić.
Wysłano: Nie Gru 28, 2008 19:36:24
 
Wątek: Szukam książki
Dział: --::1001 drobiazgów::--
Postów: 4
Wyświetlono 619

Luźne rozmowy

Uczyć się dobrze z chemii, biologii, czytać książki i artykuły medyczne, uczyć się poprzez takie fora jak to. To taka moja podpowiedź. Jeżeli naprawdę Cię to interesuje to nauka będzie dla Ciebie czystą przyjemnością!
Pozdr.
Wysłano: 2008-08-15, 10:21
 
Wątek: Luźne rozmowy
Dział: Luźne rozmowy
Postów: 4
Wyświetlono 187

moje hobby

Cześć Lideka! Byłaś tu wcześniej niż ja, ale też Cię Witam.

Magda, fajny bojownik, ja też miałam takiego niebieskiego, a potem bordowego, Rzeczywiście ma małe wymagania. Podobno jest drapieżny w stosunku do samców swojego gatunku (stąd jego nazwa). Teraz mam całe akwarium 60-litrowe, a w nim różne gatunki - neonki, brzanki sumatrzańskie, razbory klinowe, danio pręgowane i malabarskie, fantomy, glonojady, labeo, kiryski panda, taką jedną żółtą rybkę, której nie znam nazwy, no i jakąś czerwonogłówkę. Miałam na początku welonki w różnych kolorach, ale to straszne brudasy i głodomory.

Olasam, fajny pies. Od dziecka marzyłam o psie, ale tak jakoś nie wychodzi. Mi się podobają jamniki i... bernardyny Chciałabym jeszcze mieć kanarka, bo pięknie śpiewa. A właściwie to lubię wszystkie zwierzęta (koty, Mariolko i Asiu, też, ale raczej chyba nie nadają się do bloku, no bo jak kot na smyczy?)

Od dziecka malowałam, Witch, Konkretna. Nawet interesuję się trochę sztuką. Teraz zostało mi tylko czytanie o niej. Jakie mam upodobania w tej dziedzinie, to może wypowiem się jak będę miała fuuuul czasu, ale to w innym dziale. Konkretna, też lubię Salvadora Dali.

Jeszcze kilka lat temu haftowałam (obrusy, serwetki, obrazki), ale teraz tak jakoś nie mogę się zebrać - wszystkiemu winny komputer.

Gdy byłam młodsza, lepiłam figurki z plasteliny i modeliny. Kilka lat temu byłam nawet na kilku zajęciach z lepienia z gliny. Nawet mi dobrze szło, ale przestałam tam chodzić z powodów osobistych.

Gotować zawsze lubiłam. Nauczyłam się tego kilka lat temu, ale wykorzystuję tylko, gdy mamy nie ma w domu (mama świetnie gotuje). Moją specjalnością są sałatki, surówki, dania jednogarnkowe no i spaghetti bolognese. Mięsa jakoś rzadko robię. Boję się nie wiem czego. Chyba nie mam doświadczenia w tej dziedzinie.

Lubię siedzieć przy kompie, ale właściwie jak nie ma neta, to w większości się przy nim nudzę. Lubię pisać sms-y. Czasem bawię się komórką.

Uwielbiam czytać gazety oraz książki medyczne, poradnikowe. Interesuję się zdrowiem, żywnością.

Lubię robić zdjęcia. Ale nie często. Zdjęcia przyrody na przykład.

I to chyba wszystko. Uffff, skończyłam :-X
Wysłano: Sob Cze 14, 2008 00:13
 
Wątek: moje hobby
Dział: Nasze hobby.
Postów: 83
Wyświetlono 1497

Praca dla rat med-> patrz oferty pracy

Cytat:
Jednako czy porównywanie pielegniarki która ukończyła liceum medyczne z tą która skończyła magistra jest rzeczą równorzedną??Chyba Żart


Cóż kolego, pewnie Cię to niesamowicie zdziwi, ale poza tym że jedna ma dyplom medyka a druga mgr. nie różnią się niczym! Wykonują te samą prace, tak samo myją i będą myły dupy pacjentów, pobierają krew i będą pobierały itd. A tytuł lic./mgr. daje im co najwyżej satysfakcje, rzadziej niewielki dodatek do pensji.
Ja pracuje 7 lat w szpitalu z pielęgniarkami które są po medyku, tymi które są po licencjacie, oraz takimi które po medyku zrobiły licencjat. Niestety zauważam, że niektórym z lic./magisterką (spec. opieka paliatywna lub zarządzanie w służbie zdrowia ) odbija sodówa i czują się lepsze od swoich koleżanek z którymi pracują kilkanaście lat, z którymi ukończyły tego samego medyka, a tak naprawdę są głupie jak buty i leczą w ten sposób swoje kompleksy.
Zapamiętaj sobie jedno! Twój papier wcale nie świadczy o Twoich umiejętnościach! To tylko papier! Możesz sobie bimbać całe studia, iść po bandzie na średniej 3,0, a i tak dostaniesz tego licencjata.
Znam dziesiątki inż. informatyki którzy nie potrafią sformatować dysku, kilka pielęgniarek po licencjacie które nie potrafią przeliczyć najprostszej dawki w ampułkach a krew pobierają igłą prosto do ampułki. Dziesiątki niekompetentnych ludzi z dyplomem wyższych uczelni! Z czym Ty masz problem? Masz kompleksy? Leczysz je napinając się na forach?
Zrozum, że jak będziesz jeździł w zespole W z kolegą po medyku to tak samo jak on będziesz targał po schodach te grube baby, wkłuwał wenfolny , podawał leki itd. Twój papier nie uczyni Cię lepszym od niego.
A jeśli ktokolwiek po medyku idzie na lic. to robi to dla siebie, aby podnieść swoje umiejętności a nie po to żeby poczuć się lepiej z licencjatem w kieszeni. Przynajmniej tak powinno być.
książki, kursy, szkolenia itp. i wcale nie muszę robić licencjatu żeby być dobrym ratownikiem. Fakt, gdybym dziś zaczynał szkołę i miał możliwość wyboru studia/medyk pewnie wybrałbym studia, ale wtedy takiej możliwości nie miałem i nie czuje się gorszy/głupszy itp. itd.
Wysłano: Nie Wrz 07, 2008 13:56:53
 
Wątek: Praca dla rat med-> patrz oferty pracy
Dział: --::Oferty pracY::--
Postów: 47
Wyświetlono 7259

Książki i Linki

chcialabym sie dowiedziec ile by kosztowaly dwa tomy ksiazki:
Biologia. Repetytorium dla kandydatów na akademie medyczne. autorstwa Jacka Danowskiego:) pozdraiwam
Wysłano: Śro Maj 25, 2005 1:07 pm
 
Wątek: Książki i Linki
Dział: Książki i Linki
Postów: 22
Wyświetlono 1067

Przysposobienie biblioteczne on-line

Test: Szkolenie Biblioteczne
1. Korzystając z katalogu komputerowego WebPAC znajdź "Podstawy genetyki: dla studentów i lekarzy / pod red. Gerarda Drewy i Tomasza Ferenca ; autorzy: Wanda Bratkowska [et al.].Wydawnictwo Medyczne Urban & Partner, 2005""
Zaznacz sygnaturę książki, z której będziesz mógł skorzystać na miejscu w Bibliotece Wydziału Wojskowo - Lekarskiego
BZ-17-37872
S57222
*BZ-17-37871
2. Korzystając z katalogu komputerowego WebPAC wskaż nazwisko autora książki pt. "Interna dla stomatologów".
*Oehler Gerd, Krause Walter H.
Rowiński Wojciech
Sobotta Johanness
3. Kiedy wypisujemy tradycyjne rewersy?
na wszystkie zamawiane książki
na pozycje z księgozbioru lekarskiego
*gdy zamawiamy książki, których brak w bazie komputerowej
4. Czytelnia w Bibliotece Głównej w soboty w czasie roku akademickiego jest czynna:
*od 9.00 do 14.00
jest nieczynna
od 8.00 do 20.00
5. Korzystając z bazy Polska Bibliografia Lekarska PBL zaznacz imię autora artykułu "Początki słownictwa zielarskiego i farmaceutycznego najstarszych cywilizacji Mezopotamii i Egiptu", opublikowanego w Annales Academiae Medicae Silesiensis, 2005: 59 (1) s. 63-66
Jan
*Urszula
Anna
6. Aby zalogować się do bazy EBSCO spoza sieci Uniwersytetu Medycznego należy
*podać numer biblioteczny i numer indeksu
podać numer PESEL i numer indeksu
Podać Nazwisko i numer indeksu
7. Rewers służy do :
zamawiania zestawień tematycznych
zamawiania książek elektronicznie
* zamawiania książek lub czasopism w czytelni Biblioteki Głównej
8. Na jaki czas są wypożyczane książki z księgozbioru studenckiego?
semestr
*1 rok kalendarzowy
1 miesiąc
9. Jaka obowiązuje zasada wypożyczeń dla studentów w Bibliotece Wydziału Farmaceutycznego?
wypożycza się bez ograniczeń czasowych
* nie wypożycza się podręczników na zewnątrz
wypożycza się na okres 4 tygodni
10. Z telefonów komórkowych w Bibliotece Głównej można korzystać
wszędzie na terenie biblioteki
tylko w Oddziale Informacji Naukowej
*tylko poza Czytelnią i Oddziałem Informacji Naukowej
11. Korzystając z bazy Polska Bibliografia Lekarska PBL wskaż nazwisko trzeciego autora artykułu "Objawowe leczenie kaszlu w praktyce lekarza rodzinnego" opublikowanego w Medycyna po Dyplomie 2006: 15 (12) s. 78-82, 85-87
Andrzej Nowak
*Paweł Górski
Marek Kowalski
12. Jak ułożone są książki w tradycyjnym kartkowym katalogu przedmiotowym w Bibliotece Głównej
alfabetycznie
według innych zasad
*według tematów (dziedzin wiedzy)
13. Bezprzewodowy dostęp do Internetu z własnego laptopa jest możliwy
Nie jest możliwy
*W Bibliotece Głównej oraz w bibliotekach wydziałowych
Tylko w Czytelni w Bibliotece Głównej
14. Jaki charakter udostępniania zbiorów ma Biblioteka Wydziału Farmaceutycznego?
zamknięty
* prezencyjny
inny
15. Która z bibliotek nie należy do konsorcjum ŁASB?
Biblioteka Centrum Badań Molekularnych i Makromolekularnych PAN
Biblioteka Wyższego Seminarium Duchownego
*Pedagogiczna Biblioteka Wojewódzka

To są moje pytania z testu. Te z * to są odpowiedzi ale nie jestem ich do końca pewna bo zaznaczyłam je po zakończeniu testu. Życze powodzenia.
Wysłano: 2008-10-21, 20:26
 
Wątek: Przysposobienie biblioteczne on-line
Dział: I rok
Postów: 14
Wyświetlono 1567

Jak Wam się podoba... rozporządzenie

Cytat: - sam jestem ratownikiem, kto mi podbije ksiązeczke ? sam sobie ?


Z pewnością znajdzie się ktoś, kto to zrobi...
Ale czy za czekoladkę ?
Małe uwagi do tematu.
MZ zmusza nas do zrobienia kursu w okresie edukacyjnym za ukończenie którego dostajemy 120 ptk, pozostaje 80 do uzbierania i tu dostajemy pewną dowolność. Pytanie co do kursu to będzie płatny z nadzej kieszeni ?, czy może z podatnika ?
Seminarium 5-8 ptk w zalerzności od ilości godzin czyli na pozostałe 80 ptk pozastaje odbycie 10 ośmiogodzinnych seminariów.
Praktyka zawodowa 1 ptk za godzine ale nie mniej niż 80 godzin czyli komplet punktów. Możemy zadarmo popracować 2 tygodnie w sąsiedniej stacji i idbyć kurs i mamy luz na 5 lat, bez wydawania kasy na seminaria i inne wyjazdy. Wydaje się optymalnym rozwiązaniem dla nie pracujących jeszcze ratowników w ramach praktyk można dać poznać się ewentualnemu przyszłemu pracodawcy i jednocześnie uzbierać już punkty edukacyjne.
przygotowanie i wygłoszenie referatu na posiedzeniu naukowo-szkoleniowym towarzystwa naukowego lub stowarzyszenia zawodowego 5 ptk, mało punktów a trzeba się przygotować wybrać temat - nieopłacalne ? jak chcemy tylko w ten sposób zebrać potrzebne nam pozostałe punkty musimy pisać 16 referatów.
posiedzenie naukowo-szkoleniowe 2 ptk szkoda czasu?
przygotowanie i wygłoszenie referatu na kongresie, zjeździe, konferencji lub sympozjum naukowym lub przedstawienie komunikatu albo plakatu - 10 punktów edukacyjnych; Większe ranga posiedzenia to i wiecej punktów, ale i przygotowane się bardziej pracochłonne. Choć sam plakat brzmi ciekawe - 8 plakatów do przygotowania i jest komplet ptk.
udział w kongresie, zjeździe, konferencji lub sympozjum naukowym - 2 punkty edukacyjne za każdy dzień, nie więcej jednak niż 10 ptk.
Kto wytrzyma wiecej niż 5 dni konferencji, Czyli wybierając tylko tę formę dokształcania 40 dni spędzamy na konferencjach.
udział w szkoleniu wewnętrznym organizowanym przez zakład opieki zdrowotnej, w którym ratownik medyczny wykonuje medyczne czynności ratunkowe – 10 punktów edukacyjnych, niestety MZ nie precyzuje czasu trwania szkolenia zakresu szkolenia, warunków itp. 8 szkoleń i mamy uzbierane brakujące punkciki
udział w programie edukacyjnym opartym o zadania testowe, akredytowanym przez towarzystwo naukowe lub w programie edukacyjnym, realizowanym za pośrednictwem środków przekazu telewizyjnego i sieci internetowej z ograniczonym dostępem, który uzyskał akceptację towarzystwa naukowego – 5 punktów edukacyjnych; Może być jako dodatek i pozostanie nam 75 ptk do uzbierania.
za indywidualną prenumeratę fachowego czasopisma medycznego indeksowanego przez filadelfijski Instytut Informacji Naukowej lub Index Copernicus w całym okresie edukacyjnym – 5 punktów edukacyjnych
z poprzedniki 5 pozostanie nam 70 ptk.
za opublikowanie jako autor lub współautor:
książki naukowej - 50 punktów edukacyjnych, dobra inwestycja tylko z wydaniem może być problem, pozostanie 30 ptk do uzbierania.
książki popularnonaukowej - 20 punktów edukacyjnych, łatwiej napisać z wydaniem też mogą być problemy
artykułu naukowego oryginalnego 15 ptk i tu autor dobrych artykułów nie powinien bieć problemu.
artykułu o charakterze poglądowym lub rozdziału w książce - 10 punktów edukacyjnych. można by się pokusić i na tą formę,
artykuł popularnonaukowy, program multimedialny lub komunikat z badań naukowych - 5 punktów edukacyjnych.

Z powyższej listy najrossądniejszym rozwiązaniem jest odpracowanie u kogoś za darmo 80 godzin lub rozsądne łączenie różnego rodzaju form kształcenia.
Wysłano: Nie Kwi 01, 2007 23:35:59
 
Wątek: Jak Wam się podoba... rozporządzenie
Dział: --::Ratownik medyczny::--
Postów: 52
Wyświetlono 15971

Książki - Ratownictwo medyczne

Witam

Jakie ksiazki najbardziej polecacie dla przyszlych jak i obecnych ratownikow medycznych? Moze wyszly jakies nowe ktore warto polecic? I ja za pomoc bede wdzieczny.
Wysłano: Wto Paź 16, 2007 20:45:03
 
Wątek: Książki - Ratownictwo medyczne
Dział: --::Pierwsza pomoc::--
Postów: 2
Wyświetlono 1110

List [Z]

Nareszcie udało mi się zabrać za pisanie i napisałam kolejny list :smt002

Cześć Don!

Powoli zaczynam odzyskiwać dawnego Grega. Odnoszę wrażenie jakbyśmy budzili się z jakiegoś sennego koszmaru. On powoli, jakby nieśmiało zaczyna znowu się interesować życiem. „Myślisz, że mógłbym niedługo wrócić do pracy?” – To jedno pytanie wystarczyło aby dla mnie nastała słoneczna wiosna. Widziałam jak przegląda medyczne książki, jak szpera w Internecie za nowinkami medycznymi… Szpital odzyskuje najlepszego diagnostę.
A prywatnie? Cały czas było bez zmian aż do wczorajszego wieczoru. Muszę Ci to opisać… Wróciłam do domu (tzn. do mieszkania Housa…zaczęłam o nim myśleć jak o własnym domu…) bardzo późno… Byłam kompletnie wyczerpana, każdego roku w ten dzień przypada ogólne podsumowanie budżetu roku ubiegłego i stworzenie nowego budżetu… Ogólnie bardzo męczący i koszmarny dzień… Nawet nie miałam sił robić zakupów… Stwierdziłam, że jeśli do tego czasu House nie zamówił sobie pizzy ja to zrobię… Wchodzę do mieszkania… Możesz sobie wyobrazić, że on ugotował dla nas kolację? Byłam w szoku… „Wiedziałem, że budżet Cię wykończy…Głodna? Lubisz spaghetti? Tylko to umiem zrobić…” – oszołomiona usiadłam z nim przy stole. Byłam tak zmęczona, że nawet nie miałam sił zastanawiać się dlaczego on to zrobił, jaki ma w tym cel… Byłam po prostu szczęśliwa… „Posłałem Ci na kanapie skoro tak ją lubisz” – odparł z tą swoją ironią za którą tęskniłam od tak dawna… fotel w jego sali, sofa w moim gabinecie, kanapa u House’a… czasem marzę o moim wygodnym łóżku… ale jak sobie pomyślę, że miałabym być sama w domu… oduczyłam się być sama…
Obudził mnie dzisiaj zapach kawy i głos Housa –„Wstawaj jak chcesz przed południem zdążyć do szpitala, chyba, że twoje popołudniowe spotkania też mam przełożyć.” – Poderwałam się zaniepokojona godziną na zegarku oraz słówkiem „też”.
Postanowiłam zadać pytanie które kołatało mi się po głowie od dłuższej chwili – „Greg dlaczego to wszystko…?” – nie spodziewałam się takiej szczerej odpowiedzi od niego… myślałam, że jak kiedyś wszystko obróci w żart… Jednak to już nie jest ten sam House co kiedyś…ten House dorósł… no przynajmniej w pewnym stopniu… No i usłyszałam –„Chciałem Ci podziękować. Gdyby nie ty nie przetrwałbym tych ostatnich miesięcy. Wielokrotnie myślałem o śmierci, aby z tym wszystkim skończyć… Ale ty wiecznie byłaś przy mnie…nie dałaś się wyrzucić, odstraszyć… Dziękuję…” – Boże Don byłam wtedy taka szczęśliwa… (nadal jestem:)) i wtedy on zadał mi jedno proste pytanie, na które boje mu się odpowiedzieć… (telefon ze szpitala wybawił mnie od udzielenia natychmiastowej odpowiedzi) –„Dlaczego ze mnie nie zrezygnowałaś?” – grając na czas zdołałam odbić pytanie na –„Nie wiesz?” i uratował mnie telefon.
Teraz siedzę w pracy i zastanawiam się czy powiedzieć mu, że go kocham…

Twoja Zakochana Znajoma
Lisa Cuddy
Wysłano: Sob 20:29, 02 Sie 2008
 
Wątek: List [Z]
Dział: Huddy
Postów: 72
Wyświetlono 1953

Karmienie pozajelitowe u umierającego na nowotwór.

Cytat: A Ty umiesz pisać ze zrozumieniem, ze mnie pouczasz ?? O kim to swiadczy, że ludzie umierają w bólu, cierpieniu i wielu przypadkach nie ma to nic wspólnego z godnością ? Tak to jest, jak brak lekarzowi analogicznego myślenia i wali schematami. Znasz takie pojęcie jak odruch ludzki, czy tylko jedziesz tak jak w książkach piszą ? Może czasami warto podać większą dawkę morfiny, żeby umierający mniej cierpiał na sam koniec..

Cytat: Czyżby w szkole Tobie myśleć nie kazano ?... Pragnę zauważyć iż nie polemizowałam na temat właściwości tudzież wskazań medycznych do karmienia pozajelitowego, tylko ukazałam swoje zniesmaczenie głupim tłumaczeniem, iż pacent umiera, wiec się nie kwalifikuje i odniosłam to nie do srticte medycyny a raczej psychologii.

Cytat: W karcie praw pacjenta jest słuszny zapis odnośnie również żywienia, wiec tłumaczenie, że jest to bardzo droga metoda jakoś mnie nie przekonuje.

Cytat: I tak jeszcze na marginesie.. Skąd niby wiesz czy ja mam zielone pojęcie na temat leczenia paliatywnego ?

Cytat: Nie wskazywałam tu przesłanek medycznych o łagodzeniu bólu tylko o przesłankach czysto ludzkich.. O uczuciach, które wypływaja z serca ludzkiego, o osobach, które pochylają czoło nad umierającymi.. Sugeruję udać na do RSO w Szczecinie i zobaczyć jak lekarze traktuja umierających na nowotwory. Polecam, zobaczysz, że myślenie nie boli.. Lekarz też musi mieć uczucia, bo w innym wypadku staje się nieczułą maszyną, która wyżej s.a, niż d..e ma. Regułki medyczne zachowaj dla siebie, teorią też Ci moge tutaj zabłysnąć.. I podkreślam Lukas, żeby było jasne. Nie dążę do pokazania, iż mam racje w czysto teoretycznym znaczeniu medycznym, ale do godności i poszanowania człowieka u schyłku jego życia i nie odnośnie tylko żywienia pozajelitowego ale ogólnie o traktowaniu pacjentów.. Ja odebrałam Cię jednoznacznie.. liczy się to co podają książki, dane, statystki, algorytmy, a człowiek jest tylko narzędziem dla Twojej pracy.. Pozdrawiam Cię Lukas gorąco..


Aha. Teraz przynajmniej wiem, o co chodzi. Po prostu nie masz pojęcia, najogólniej rzecz biorąc, o pracy lekarza. Otóż musisz przyjąć do wiadomości, że lekarze nie są maszynami. Są ludźmi. I nie możesz narzucić im jakie mają mieć uczucia. Oni te uczucia po prostu mają. Jeżeli lekarz opiekuje się pacjentem od wielu tygodni, miesięcy, lat, związuje się z nim emocjonalnie to wiadomo, że każde niepowodzenie będzie w jakiś sposób przeżywał. Nie może mu to jednak przeszkadzać w postępowaniu zgodnie ze sztuką leczenia. Czasami zdarza się, że tak się stanie - aby się przed tym uchronić niektórzy medycy dystansują się emocjonalnie od chorych, zwłaszcza ciężko chorych, co nie znaczy, że nie mają uczuć.
Dużo prostsza jest zależność w takim SORze - przywożą pacjenta, reanimujemy go, staramy się jak najlepiej, niestety umiera. Czy jest mi przykro? Nie bardzo. Może z wyjątkiem dzieci. Śmierć pacjenta martwi mnie przede wszystkim jako niepowodzenie terapeutyczne. Ja tej osoby nie znałem, tak samo współodczuwa się śmierć ofiary kolejnego wypadku samochodowego pokazywanego w telewizji. To całkiem naturalne, przecież w przeciwnym razie po każdym cięższym dyżurze lekarz SORu, czy OIOMu musiałby się leczyć miesiącami u psychiatry.
Napisałaś: "Ja odebrałam Cię jednoznacznie.. liczy się to co podają książki, dane, statystki, algorytmy, a człowiek jest tylko narzędziem dla Twojej pracy". Owszem, w leczeniu liczą się najbardziej to co mówią książki, badania, czy algorytmy. Ale człowiek jest podmiotem tego działania, nie narzędziem. Narzędziami są leki, defibrylator, czy skalpel. I całe działanie jest ukierunkowane na dobro pacjenta. I wierz mi, że współodczuwanie wraz z pacjentem wcale nie poprawi jakości diagnostyki i terapii, najczęściej będzie odwrotnie, a w ostateczności doprowadzi lekarza do psychiatryka.
Wracając tutaj do naszego przykładu: jeżeli całkowite leczenie pozajelitowe istotnie pacjentowi nie pomoże, to dlaczego odbierać na przykład dwóm, czy trzem innym osobom szanse na na cholecystektomię, która połozy kres ich dolegliwościom, albo wszczepienie jakiemuś pacjentowi protezy kolana, żeby mógł normalnie chodzić. Tak - fundusze nie są nieograniczone. Jeżeli wydamy tysiące, czy dziesiątki tysięcy złotych na jednego pacjenta, któremu obiektywnie nic to nie pomoże, to odbierzemy szanse na zdrowie i życie innym ludziom.
Sprawa jest na tyle złożona, że oddanie jej sedna w poscie na forum graniczy z niemożliwością. Może kiedyś będzie okazja i chęć z Twojej strony, to Ci to wytłumaczę osobiście - jeżeli moja przyszłość potoczy się zgodnie z planami. A do tego czasu może przyjrzysz się trochę procesowi leczenia "od środka" i przekonasz się, że oprócz czarnego i białego istnieje jeszcze niezliczona ilość odcieni szarości.
Także pozdrawiam
Wysłano: Sro Paź 31, 2007 09:59:55
 
Wątek: Karmienie pozajelitowe u umierającego na nowotwór.
Dział: --::Na każdy temat::--
Postów: 22
Wyświetlono 4820